: :hagios ~ święty: : : : :graphos ~ pismo: : : : :logos ~ myślenie: :
Kategorie: Wszystkie | cytaty | eureka | komentarze | literatura | obrazki
RSS
środa, 27 kwietnia 2011
O świętej księdze Chin w Palę Paryż


Stary kaligraf w długie, wolne godziny oświecał duszę czytaniem świętej księgi przemian "Y-King". Na skorupie żółwia widnieją wyryte sześćdziesiąt cztery kreski kua i w nich zawarta została cała zagadka bytu. Odcyfrować jej do końca nie był w stanie ani najmędrszy Fu-Hi, ani światły Kon-Fu-tse, ani tysiąc czterystu pięćdziesięciu komentatorów, głowiących się nad nią od wieków. Jakże tu marzyć o przeniknięciu jej biednemu kaligrafowi, co posiadł na pamięć wszystkie kombinacje linij, włącznie do tych, które wchodzą w skład świętego wzoru kua!
Mały P'an nie zrozumiał z tego wszystkiego literalnie nic albo raczej zrozumiał to po swojemu. Biegał za miasto łapać zółwie i długo szukał na ich skorupie świętego wzoru. Nie znalazłszy go rozbił skorupę kamieniem, chcąc zobaczyć, czy nie schowano go czasem wewnątrz. Nie znalazł nic. Najmędrszy Fu-Hi okazał się zwykłym oszustem.
Powróciwszy do miasta, P'an nie podzielił się z nauczycielem swoim odkryciem, nie chcąc go martwić. W milczeniu bił się z myślami. Nie sposób pozwolić, aby nauczyciel dłużej trwał w błędzie! Długo rozważał sposoby działania i wreszcie znalazł. Kiedy zmęczony upałem nauczyciel chrapał w najlepsze na swym krześle, P'an ostrożnie wyciągnął źródło wszystkich błędów, świętą księge "Y-King", i pomknął z nią na wybrzeże. Wypatrzywszy odpowiednią chwile, niepostrzeżenie cisnął ją w rzekę.
[...]
Co rana, na jednym i tym samym rogu, czekał P'an na ciężki wehikuł z kolorowymi skrzynkami, zwinnie wdrapywał się na siedzenie, brał przygotowaną dla niego garść bananów, niekiedy nawet kawałek trzciny cukrowej i, żując je smakowicie, przypatrywał się z góry przechodniom.
Smakowitsze od bananów, nawet od trzciny cukrowej, były opowiadania rozmownego wujcia o dalekich, zamorskich krajach, które zwiedził za młodu. Podobno (tak przynajmniej zapewniał wszędobylski wujcio) ziemia wcale nie jest płaska i nie kończy sie morzem, lecz okrągła jak kulka. Wyjedzie człowiek z Nankinu, przejedzie cały świat i znów wróci na to samo miejsce, skąd wyjechał. Wszystko to wydawało się P'anowi dziwne i nieprawdopodobne. Ale wujcio zaklinał się, że to prawda, i nie wierzyć mu było niesposób - wszystko widział na własne oczy. Mówił, że biali ludzie dowiedli już tego od dawna.
Raz nawet wyciągnął z kieszeni ładny oprawiony notes, a na końcu wklejony był obrazek - nie obrazek, lecz mapa całego świata. Dwie okrągłe półkule, jak skorupa żółwia, a na półkulach, jak na skorupie - gmatwanina niezliczonych linij: ziemia, morze, Nankin, Chiny, świat.
Tak, było to niewatpliwie to sarno tajemnicze kua - sześcdziesiat cztery świete linie, których on, i głupiutki P'an, daremnie szukał na skorupie zdradzieckiego żółwia. Biali ludzie rozwiązali zagadkę najmędrszego Fu-Hi!

Bruno Jasieński, Palę Paryż, Warszawa 1974, s. 72-73 i 75.