: :hagios ~ święty: : : : :graphos ~ pismo: : : : :logos ~ myślenie: :
Kategorie: Wszystkie | cytaty | eureka | komentarze | literatura | obrazki
RSS
sobota, 29 września 2007
ad personam

Dziś widziałam nas wobec śmierci i przeraziła mnie pustka w naszym na siebie spojrzeniu – co znaczy, że się kochamy? Jak można tak na siebie patrzeć gdy się jest tak blisko jednocześnie?

Co to jest duchowość?

Dlaczego modlitwa otwiera jakieś drzwi, budzi we mnie coś odrębnego ode mnie, coś, co potrafi mnie i osłonić, i zmiażdżyć? Często umniejsza mnie, czyni bezbronną. Czasem wywyższa, leczy wszelki lęk.

Że jeśli leżymy obok siebie, widzę jako wyższe od nas to, co nas łączy. Że w sobie samej widzę coś wyższego ode mnie.

I choćby każde z tych słów przyszło do mnie z czasem i materią, wierzę w ruch, który je przyniósł i w jedność, która jest pod nimi.

Twój oddech zmienia wszystko w pomieszczeniu. Dźwięki i barwę (dodaje światła nocy), i jakaś wibracja nie pozwala mojemu ciału, np. mózgowi, oderwać się od Ciebie.

Duchowość. Wiara w pośrednika umożliwiającego ładowanie akumulatora dobrej woli.

Odpowiedź na pytanie dlaczego bije serce. Gdzie mieści się nasza przyszłość i przeszłość, droga naszej więzi i marzenie o trwałości, gdy milczymy powierzając się naszym ciałom.

Sami jesteśmy, nie przestanę o Ciebie dbać.

wtorek, 25 września 2007
religijność mimesis

czytam Obraz osobliwy Tokarskiej-Bakir.

teza: religijność typu ludowego (czy tylko?) opiera się na "nierozróżnialności" (Gadamer) między znakiem a znaczeniem. Czyli kłaniają się kratyleizm, magia, kult obrazów (w tym telewizyjnych - ikony pop-kultury)...

z recenzji Cezarego Wodzińskiego:

"Język sakralny nie służy ani rozumieniu, ani porozumieniu; nie jest środkiem komunikacji. Niczego nie nazywa, lecz ujawnia Coś. Sprawia, że święte jest. W języku sakralnym imię to autograf bytu, ontologiczna sygnatura. I na odwrót: byt zjawia się wraz ze swoim imieniem. Nie tyle ma czy nosi imię, ile jest imieniem. Sakralne użycie języka znosi chronologiczne i epistemologiczne następstwo rzeczy-mowy-pisma. O identyfikacji mowy i bytu przesądza szczególny status pisma na gruncie ludowej religijności. Mimo że „moment ustny” dominuje w niej nad „pisemnością”, to właśnie pismo stanowi tu źródło i symptom „ustności” (orality). Pismo nie jest do czytania, lecz do świętowania; co więcej, paradoksalnie, zapisując byt, chroni go przed uprzedmiotowieniem, naturalną konsekwencją rozróżnienia bytu i słowa. (...) księga jest święta, albowiem jako księga właśnie stanowi przybytek świętego. Dotykając księgi, obcuje się ze świętością. Niema księga sprawia, że otwieramy usta i zaczynamy mówić. Ale też święte, uciekając przed zagadaniem, może zawsze schronić się w księdze. Zauważmy na marginesie, że dla semiotyki, która nie zna źródłowo religijnego doświadczenia nierozróżnialności, a nawet żywi się i pyszni tą ignorancją, dostęp do „pisma świętego” jest na głucho zamknięty. Trudny do wyobrażenia mariaż etnograficznej hermeneutyki z semiotyką musiałby przypominać dialog niemego z głuchym.”

 

"Święte nawiedza świat „od strony” bycia, w ruchu różnicy ontologicznej. Nawiedza byt i musi się z nim spoufalać, ale nigdy nie przekracza granicy identyfikacji. Nie zastępuje tego, co jest. I opiera się podmianie przez byt. Być może nadaje mu osobliwy sens. Być może kaleczy język i powiela się w obrazkach. Zawsze jednak otwiera prześwit tego, co inne i inaczej niż byt. Inaczej – święte księgi i święte obrazy są niczym w świecie bytu. Tymczasem są i muszą być „tu” – niczym Nic.”

C. Wodziński, Archeologia sacrum (rec.: J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy), Principia XXXIV (2003), s. 19 i 26.

Cytując z kolei Kaczmarskiego: "Jaka z tego dla nas nauka?"

17:01, baatszeba , cytaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 września 2007
redukcjonistyczne starocie

Do pojawienia się świadomości zbiorowej konieczna jest synteza sui generis poszczególnych świadomości. Otóż właśnie ta synteza wyzwala całą sferę uczuć, które już od chwili powstania rządzą się własnymi prawami. Przyciągają się, odpychają, łączą, dzielą, rozmnażają, a żadna z tych kombinacji nie podlega władzy rzeczywistości. Tak powstała egzystencja, ciesząc się nawet dość znaczną suwerennością, może tylko dla przyjemności samoafirmacji zabawić się niekiedy w manifestacje pozbawione zupełnie celu praktycznego. Wykazaliśmy wyraźnie, że często taki właśnie charakter ma działanie obrzędowe i myślenie mitologiczne

E. Durkheim, Elementarne formy życia religijnego. System totemiczny w Australii, przeł. A. Zadrożyńska, Warszawa 1990, s. 333.

 

No tak, religia jest to kult ideału samego siebie przez społeczeństwo, służący integracji jego członków i nadaniu sensu ich działaniom. Coś takiego powiada Durkheim. Jeśli przyjąć założenia teorii ewolucji... strasznie trudno się z nim nie zgodzić. Ale wciąż wielu z nas nie przyjmuje tej teorii do wiadomości. Może podważa ją fakt, że myślenie mitologiczne charakteryzuje nie tylko zbiorowości ale też jednostki? I że takie mity indywidualne mogą człowieka ze zbiorowości wręcz wytrącić, skonfliktować?

14:49, baatszeba , cytaty
Link Komentarze (2) »
niedziela, 16 września 2007
no comment

 

 

religion

 

 

 

14:43, baatszeba , obrazki
Link Komentarze (8) »
piątek, 14 września 2007
oralność a piśmienność

teksty oralne były zrośnięte z życiem wspólnoty, zawsze aktualne i zmienne, a przez to wieczne i ponadczasowe

natomiast w sytuacji pisma taka zmiana nie była już możliwa, więc pojawia się konflikt na bazie pojęcia tradycji (którego by nie było, gdyby nie pamięć zbiorowa tekstów oralnych)

„W długim trwaniu dzieło pamięciowe ustanawia tradycję” Zumthor

Stąd konieczność narodzin hermeneutyki i pojęcia „tradycji kościoła” – to zabezpieczające elementy zmienne w konfrontacji z niezmiennym – bo zapisanym – tekstem świętym

zanik oralności, a przez to zmienności tekstu, jego wymiaru egzystencjalnego - krok ku załamaniu się wiary w tekst święty? 

„Tradycja jest nieskończenie rozciągniętą w czasie i przestrzeni otwartą serią różnorodnych manifestacji archetypu" Zumthor

22:17, baatszeba , eureka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 września 2007
modlitwa

z ewolucyjno - neurokognitywistycznego punktu widzenia:

1. zbiorowa, rytualna, konwencjonalna i formuliczna - służy zestrajaniu półkól mózgowych wskutek jednakowych drgań, w które wprowadza się społeczeństwo, a w konsekwencji - generowaniu swoistego alter-ego zbiorowości, którym są osobowe siły sakralne (po Durkheimowsku...)

2. indywidualna, medytacyjna, cicha - służy integracji "ja" poprzez skupienie na ośrodku w mózgu odpowiedzialnym za poczucie tożsamości/ odrębności persolano-przestrzennej, i nadanie strumieniu językowemu struktury dialogicznej, przez co pojawić się może katoptryczna wizja sobowtóra (czyli osobowej mocy sakralnej, jeśli kto woli).

jeśli ktoś byłby w stanie skomentować niniejszy wpis - byłabym bardzo wdzięczna - po tym, jak odezwał się pierwszy czytelnik mam ochotę na więcej - i potrzebuję dyskusji nad tym pomysłem, bardzo! (oraz pilnie ;))

18:40, baatszeba , eureka
Link Komentarze (2) »