: :hagios ~ święty: : : : :graphos ~ pismo: : : : :logos ~ myślenie: :
Kategorie: Wszystkie | cytaty | eureka | komentarze | literatura | obrazki
RSS
wtorek, 11 września 2012
Gibbon o przyczynach sukcesu chrześcijaństwa

"Chrześcijaństwo pojawiło się na świecie w chwili, gdy już nawet te słabe i niedoskonałe wrażenia wywierane przez wielobóstwo utraciły wiele ze swojej pierwotnej mocy. Rozum ludzki, który, jeśli musi zdawać się tylko na własne siły, nie jest zdolny do przeniknięcia tajemnic wiary, już odniósł łatwy tryumf nad głupotą pogaństwa; toteż Tertulian i Laktancjusz, zadając sobie trud ukazania fałszu i cudaczności wielobóstwa, mogą po prostu przepisywać krasomówcze  popisy Cycerona albo dowcipy Lukiana. Zaraza płynąca ze sceptycyzmu owych pism rozszerzyła się daleko poza krąg ich czytelników. Moda niewiary udzielała się od filozofa  człowiekowi pochłoniętemu używaniem życia bądź interesami, od patrycjusza plebejuszowi i od pana niewolnikowi domowemu, który, usługując przy stole, skwapliwie się przysłuchiwał swobodnej rozmowie. Podczas uroczystości publicznych filozoficznie nastawiony człowiek udawał, że traktuje instytucje religijne swego kraju przyzwoicie i z szacunkiem, ale przez cienką niezdarną maskę przezierała tajemna pogarda; nawet i lud po odkryciu, że ci, których się przyzwyczaił poważać ze względu na ich stan społeczny bądź rozum, odrzucają i wyszydzają jego bóstwa, zaczął doznawać wątpliwości i niepokoju wobec prawd nauki przyjmowanej przedtem ze ślepą wiarą. Zmierzch starożytnego zabobonu naraził bardzo wiele osób na niebezpieczeństwo bolesnego zwątpienia. Sceptycyzm i stan zawieszenia może stanowić rozrywkę dla nielicznych badawczych umysłów. Ale rzeszom uprawianie zabobonu jest tak miłe, że gdy pod jakimś nakazem się z niego ockną, długo jeszcze żałują swojej przyjemnej wizji. Umiłowanie rzeczy nadprzyrodzonych, ciekawość przyszłych wydarzeń i silny popęd do rozciągania nadziei i lęków poza granice świata widzialnego - oto główne przyczyny, które sprzyjały przyjęciu się wielobóstwa. Gmin tak koniecznie musi w coś wierzyć, że jeśli jakikolwiek system mitologiczny upada, według wszelkiego prawdopodobieństwa miejsce jego zajmuje inny zabobon. Do opuszczonych świątyń Jowisza i Apollina może by więc wkrótce wkroczyły jakieś bóstwa świeższej daty i modniejszego pokroju, gdyby nie to, że w decydującej chwili interweniowała mądrość Opatrzności, ukazując światu prawdziwe Objawienie, mające wszelkie dane do przekonania rozumu i wzbudzenia jego szacunku, a zarazem przyobleczone we wszystko, co mogło przyciągnąć ciekawość, podziw i cześć ludu. Zważywszy na rzeczywiste nastroje ludu, który do swoich sztucznych przesądów odnosił się już prawie obojętnie, a przecież był skłonny do jakiegoś pobożnego przywiązania w takim samym stopniu, w jakim go pragnął - każdy inny znacznie mniej godny przedmiot kultu wystarczyłby na to, by zapełnić puste miejsce w sercach i zaspokoić potrzebę gorliwości. Ci, którzy mają chęć myśl tę szerzej rozwinąć, może zamiast dziwić się szybkiemu pochodowi chrześcijaństwa bardziej będą zdumieni tym, że nie rozpowszechniało się ono jeszcze szybciej i szerzej”.

E. Gibbon, Zmierzch cesarstwa rzymskiego, t. 2,
przeł. Z. Kierysz, Warszawa 1995.