: :hagios ~ święty: : : : :graphos ~ pismo: : : : :logos ~ myślenie: :
Kategorie: Wszystkie | cytaty | eureka | komentarze | literatura | obrazki
RSS
niedziela, 09 marca 2008
Władysław Witwicki o Jezusie
Fragmenty komentarza psychologicznego - autorstwa Władysława Witwickiego, znanego przede wszystkim jako tłumacz Platona - wydanego w 1958 (opracowanego w 1942) wraz z przekładem i ilustracjami tegoż samego twórcy, pt. Dobra Nowina według Mateusza i Marka:

 

„Psychika Jezusa, tak jak prześwieca przez opowiadania Ewangelii, nie jest w żadnym razie psychiką człowieka pospolitego, codziennego, zrównoważonego. Wtedy by nie był tym, czym był. Tu mamy na każdym kroku do czynienia z rozdwojeniem wewnętrznym, z osobistą realizacją poezji czytanej, z przekonaniami nieodpartymi, które nie pochodzą ze spostrzeżeń uważnie kontrolowanych, tylko się rodzą same, z odczuciem swoistej potęgi nadludzkiej i misji dziejowej, z przymusami wewnętrznymi, z nieliczeniem się z powagami i sugestiami otoczenia, z zaburzeniami w kontakcie z otoczeniem, z zachowaniem się, które niepokoi najbliższych […] i prowadzi do konfrontacji nieuniknionej” (Witwicki 1958, 203).

„Przez cały czas jesteśmy w Ewangelii świadkami walki Jezusa o uznanie jego godności. Stosunkowo bardzo mało czytamy o jego walkach o cokolwiek innego. To już w zasadzie wynikało z natury jego idei mesjańskiej. Idea w zasadzie osobista. On ludzi i sprawy ludzkie albo uważał za rzeczy niegodne troski, albo je pojmował w związku ze swoją osobą i w zależności od niej. Egocentrycznie” (Witwicki 1958, 288).

„Kiedy te wskazania praktyczne, życiowe zebrać razem, to wychodzi z nich typ człowieka o nastawieniu egocentrycznym, introwersyjnym, oderwany od pracy na utrzymanie, gardzący dobrami doczesnymi, pogrążony w swoim życiu wewnętrznym, zajęty czystością swej duszy i swoim stosunkiem do Boga, raczej autystyczny, oderwany od spraw tego świata, otoczony wrogami, którzy u wciąż grożą splamieniem i zgubą. […] Jedyny dla niego ratunek to łaska Boga przez Mesjasza [...]

Taki obraz psychiki wiernego byłby doskonale dopasowany do misji Pomazańca jak forma gipsowa do modela. Model był najpierw i stwarzał sobie swój negatyw słowem i czynem. Pośród ludzi spokojnych o swój los, zajętych życiem zewnętrznym, pogodnych, zadowolonych, Jezus nie miałby żadnego pola do działania. Jego poczucie wielkości i gotowości do walki ze złem, do sądzenia i odpuszczania grzechów, do tworzenia królestwa Boga – to wszystko domagało się u słuchaczów poczucia małości, splamienia, natrętnych obaw, poddania się i zaufania w nim. Trudno było takie środowisko znaleźć gotowe. Jezus je stwarzał w Galilei przy pomocy uczniów, rybaków” (Witwicki 1958, 241)

„Takiej postaci [Jezusa], tak powiązanej psychologicznie i tak żywej nie skomponował Mateusz. To jest postać z krwi i kości, a nie wycięta z papieru ani z fantazji wysnuta. Znamy ją z obrazów i z posągów w koronie i z aureolą i z sercem na chitonie – w tekście, uważnie czytanym, ona nabiera życia i staje się osobiście bliższa, bo bardziej zrozumiała po ludzku” (Witwicki 1958, 379).

... czyli propozycja lektury zwolennika bardziej symbolicznego podjeścia do prawd wiary - na zasadzie supozycji, a nie przekonań (patrz: http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,4740).

23:22, baatszeba , cytaty
Link Komentarze (5) »
niedziela, 03 lutego 2008
czyjego autografu spodziewać się na Biblii?
biblia, racjonalista
14:13, baatszeba , obrazki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 stycznia 2008
Derrida o Księdze

„Między szczątkami rozbitych Tablic kiełkuje poemat i prawo zakorzenia się w słowie. Znów rozpoczyna się przygoda tekstu niby rozrastającego się zielska, poza Prawem, z dala od ojczyzny Żydów, która jest świętym tekstem pomiędzy komentarzami... Konieczność komentarza, jak konieczność poetyki, jest samą istotą wygnanego słowa. Na początku jest hermeneutyka. Ale ta wspólna niemożność dosięgnięcia środka świętego tekstu i ta wspólna potrzeba egzegezy, ten imperatyw interpretacji, tłumaczony jest różnie przez poetę i rabina. Różnica pomiędzy horyzontem oryginalnego tekstu i egzegetycznym zapisem sprawia, że różnica między rabinem a poetą jest nie do pokonania. Nie mogąc nigdy zbliżyć się do siebie, choć w istocie tak sobie bliscy, w jaki sposób mogliby dosięgnąć środka? Pierwotne założenie interpretacji oznacza w istocie, że zawsze będą rabini i poeci. I zawsze będą dwie interpretacje interpretacji. Prawo staje się wtedy Pytaniem, a prawo do słowa miesza się z obowiązkiem pytania. Księga człowieka jest księgą pytań”.

 

J. Derrida, Edmond Jabès i pytania księgi,

W: E. Jabès, Księga pytań, przeł. A. Wodnicki, Kraków 2004, s. 206.

18:51, baatszeba , cytaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 grudnia 2007
przyjemność a profanacja

„Tradycje religijne każą nam brać Biblię na poważnie, a nie czerpać z niej przyjemność. Ale może się paradoksalnie okazać, że właśnie poprzez odnalezienie przyjemności w historiach biblijnych jako historiach, dojdziemy do lepszego rozróżnienia między tym, czego się uczymy od Boga, od ludzi, i od tej przestrzeni wszelkich niebezpieczeństw i rozgrywek, jaką jest historia”.

Robert Alter, Art of Biblical Narrative,

(wg. L'art du recit biblique, s. 255).


23:24, baatszeba , cytaty
Link Komentarze (5) »
środa, 21 listopada 2007
Księga Jahwistki

"Look" said Yahweh, "the earthling sees like one of us, knowing good and bad. And now he may blindly reach out his hand, grasp the tree of life as well, eat, and live forever."

Now Yahweh took him out of the Garden of Eden, to toil - in the soil from which he was taken.

Rodz 3, 22-23, przeł. D. Rosenberg

Harold Bloom, który identyfikuje autora najstarszej wartwy tekstu Pięcioksięgu jako kobietę, odczytuje jej tekst ironicznie. Yahwe jest u niej jak chochlik buntujący się przeciwko swojej matce, nieprzewidywalny, kapryśny, porywczy...

 „Odkrywając J nie mam na celu rzucania nowego światła na Torę czy Biblię chrześcijańską. Nie sądzę, aby docenienie J pomogło nam kochać Boga czy zrozumieć duchowe przesłanie którejkolwiek z wersji Pisma. Chcę zedrzeć pokrywający ten tekst lakier [interpretacji normatywnych], bo pokrywa on pisarza o randze Szekspira czy Dantego. Taki pisarz jest warty więcej niż wszystkie wyznania wiary, kościoły i naukowe pewniki” (The Book of J, s. 48).

 

Gdy czytamy kawałek literatury taki, jak ten powyżej, czy jesteśmy w stanie nie dostrzegać w nim "słowa Bożego", mitycznej prawdy o naszej naturze i pochodzeniu?

Może warto spróbować. Można doświadczyć sporego szoku, a to zawsze "daje do myślenia".

 

15:17, baatszeba , cytaty
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 października 2007
Kol Nidre

http://pl.youtube.com/watch?v=dvWxoYULWrw

 kol nidre

 

 "Wszystkie ślubowania i zobowiązania i zaklinania i wyklinania i przysięgi, jakie od obecnego dnia pojednania aż do następnego, który oby zastał nas szczęśliwych, będziemy ślubować, przysięgać i obiecywać i nimi sie wiązać, wywołują w nas żal i niechaj będą zniesione, rozwiązane, unieważnione, zniszczone, odwołane, bez znaczenia i ważności. ślubowania nasze niechaj nie będą ślubowaniami, ani przysięgi przysięgami".

 

Kol Nidre (aram. "wszystkie ślubowania") - modlitwa ta, będąca jedną z najświętszych żydowskich modlitw, jest prośbą o unieważnienie ślubów złożonych Bogu nieświadomie lub pod przymusem. Wyraża ona głęboką świadomość faktu, że człowiek nigdy nie jest w stanie w pełni dotrzymać zobowiązań, obietnic i   ślubów złożonych Bogu. Człowiek może stawać przed swym Bogiem jedynie jako ten, który potrzebuje Jego przebaczenia.

Modlitwa Kol Nidre pochodzi od Marranos (Żydów hiszpańskich, którzy siłą byli zmuszani do przyjmowania chrześcijaństwa). Marrons na zewnątrz zachowywali się jak chrześcijanie, lecz w ukryciu zachowywali tradycję żydowską. Jom Kippur był jedynym dniem kiedy narażając własne życie, przychodzili do synagogi - chcieli bowiem unieważnić przed Bogiem te przysięgi, którymi związali się nie z własnej woli i przeprosić Boga za to, że publicznie nie zachowywali się jak Żydzi.

(http://www.izrael.badacz.org/kultura/kalendarz_kipur.html)

poniedziałek, 08 października 2007
Kim naprawdę była Batszeba?

"J to źródłowy autor tych części Biblii, które dziś nazywamy Księgą Rodzaju, Księgą Wyjścia oraz Księgą Liczb; to jednak, co autorka ta napisała, podlegało cenzurze, rewizji i różnego rodzaju zniekształceniom przez następne pięć wieków, znajdując swój ostateczny wyraz w pisarskich zabiegach Ezdrasza (albo jednego z jego uczniów) w okresie powrotu z niewoli babilońskiej. Rewizjonistami tymi byli kapłani i sakralni pisarze, których urażał ironiczny ton, jakim Batszeba opisuje Jahwe. Jej Jahwe jest ludzki, nazbyt ludzki; je i pije, często wpada w gniew, rozkoszuje się swymi podstępami, jest zazdrosny i mściwy, deklaruje sprawiedliwość, podczas gdy ewidentnie faworyzuje swych ulubieńców, a w końcu, w chwili gdy przekazuje swe błogosławieństwo z małej elitki na cały naród Izraela, popada w poważną nerwicę lękową".

 

"Ambiwalencja w relacji między człowiekiem a Bogiem to jedno z największych odkryć J, kolejne znamię oryginalności do tego stopnia odwiecznej, że niemal już nie potrafimy jej docenić, tak dalece bowiem pochłonęły nas historie opowiedziane przez Batszebę. A jednak doznajemy szoku, gdy nagle uświadamiamy sobie, że zachodni kult Boga - uprawiany przez żydów, chrześcijan i muzułmanów - jest w istocie kultem postaci literackiej stworzonej przez J, nawet jeśli później nałożyły się na nią bardziej pobożne rewizje. Jedynym porównywalnym szokiem, jaki przychodzi mi na myśl, jest ten, który towarzyszy rozpoznaniu, że ukochany przez chrześcijan Jezus jest także w dużej mierze postacią literacką autorstwa Marka, albo zdziwienie, które nachodzi nas, gdy czytamy Koran i słyszymy tylko jeden głos - Allaha - zarejestrowany w każdym szczególe przez proroka Mahometa. Być może pewnego dnia, gdy okaże się, że dominującą religią amerykańskiego Zachodu stanie się mormonizm, pojawią się i tacy, dla których czwartym z kolei szokiem będzie odkrycie niezwykłej śmiałości autentycznego profety Ameryki Josepha Smitha w jego najlepszych wizjach: "Drogocennej perle" oraz "Doktrynach i przymierzach".

 

Harold Bloom, Kanon Zachodu. Także w literaturze przeżywają tylko najsilniejsi, "EUROPA" 70/2005

 

 

21:32, baatszeba , cytaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 października 2007
świętość rytmu (Leśmian)

„myśl, rozkołysana rytmem, nabiera tych żywiołowych falowań i tej zmienności, która ją z samym życiem wiąże, odbijając w niej, jak w czujnym na wszelki ruch i błysk zwierciadle nie znaną nam nigdy i tajemniejszą od własnej duszy naszej «zewnętrzność». (…) Rytm, oszałamiając myślenie owym winem, z zewnątrz na wargi nasze tryskającym, uczy nas zaufania i wiary w te poza nami bytujące potęgi, których ująć w ścisłe karby logiki nie potrafimy, lecz którymi możemy się zawsze upoić i rozśpiewać”.

„Pieśń raz jeszcze odśpiewana, wiersz raz jeszcze odczytany – dzieją się ponownie od początku do końca i umierając na wargach – zachowują zdolność zmartwychwstania. Powtarzamy bowiem dzięki rytmowi nie tylko ich brzmienia i słowa, lecz i całkowity przebieg ukrytego w nich istnienia. Z powtarzalności i powrotności rytmu wypływa jego zdolność do refrenów, przyśpiewów. Widzimy te przyśpiewy i w litaniach, i w pieśniach, i w wierszach (…). Łatwiej wówczas zapamiętać tę melodię, ogarnąć ją i przyswoić”.

„w tym świecie – rytm tajemny, (…) pieśń twórcza z piersi boga w pierś ludzką przelana. I kto ją słyszy, i kto ją w duchu powtórzy, ten istotę boga w sobie jako dziele jego pośmiertnym odbudować i odrodzić zdoła, gdyż ów, co ludziom pieśń do pracy dalszej na wolny i nieprzymuszony użytek przekazał, jest tak samo jak ona powtarzalny i powrotny…”.

B. Leśmian, Szkice literackie, oprac. J. Trznadel, Warszawa 1959, s. 66-91.

 

 

12:01, baatszeba , cytaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 września 2007
ad personam

Dziś widziałam nas wobec śmierci i przeraziła mnie pustka w naszym na siebie spojrzeniu – co znaczy, że się kochamy? Jak można tak na siebie patrzeć gdy się jest tak blisko jednocześnie?

Co to jest duchowość?

Dlaczego modlitwa otwiera jakieś drzwi, budzi we mnie coś odrębnego ode mnie, coś, co potrafi mnie i osłonić, i zmiażdżyć? Często umniejsza mnie, czyni bezbronną. Czasem wywyższa, leczy wszelki lęk.

Że jeśli leżymy obok siebie, widzę jako wyższe od nas to, co nas łączy. Że w sobie samej widzę coś wyższego ode mnie.

I choćby każde z tych słów przyszło do mnie z czasem i materią, wierzę w ruch, który je przyniósł i w jedność, która jest pod nimi.

Twój oddech zmienia wszystko w pomieszczeniu. Dźwięki i barwę (dodaje światła nocy), i jakaś wibracja nie pozwala mojemu ciału, np. mózgowi, oderwać się od Ciebie.

Duchowość. Wiara w pośrednika umożliwiającego ładowanie akumulatora dobrej woli.

Odpowiedź na pytanie dlaczego bije serce. Gdzie mieści się nasza przyszłość i przeszłość, droga naszej więzi i marzenie o trwałości, gdy milczymy powierzając się naszym ciałom.

Sami jesteśmy, nie przestanę o Ciebie dbać.

wtorek, 25 września 2007
religijność mimesis

czytam Obraz osobliwy Tokarskiej-Bakir.

teza: religijność typu ludowego (czy tylko?) opiera się na "nierozróżnialności" (Gadamer) między znakiem a znaczeniem. Czyli kłaniają się kratyleizm, magia, kult obrazów (w tym telewizyjnych - ikony pop-kultury)...

z recenzji Cezarego Wodzińskiego:

"Język sakralny nie służy ani rozumieniu, ani porozumieniu; nie jest środkiem komunikacji. Niczego nie nazywa, lecz ujawnia Coś. Sprawia, że święte jest. W języku sakralnym imię to autograf bytu, ontologiczna sygnatura. I na odwrót: byt zjawia się wraz ze swoim imieniem. Nie tyle ma czy nosi imię, ile jest imieniem. Sakralne użycie języka znosi chronologiczne i epistemologiczne następstwo rzeczy-mowy-pisma. O identyfikacji mowy i bytu przesądza szczególny status pisma na gruncie ludowej religijności. Mimo że „moment ustny” dominuje w niej nad „pisemnością”, to właśnie pismo stanowi tu źródło i symptom „ustności” (orality). Pismo nie jest do czytania, lecz do świętowania; co więcej, paradoksalnie, zapisując byt, chroni go przed uprzedmiotowieniem, naturalną konsekwencją rozróżnienia bytu i słowa. (...) księga jest święta, albowiem jako księga właśnie stanowi przybytek świętego. Dotykając księgi, obcuje się ze świętością. Niema księga sprawia, że otwieramy usta i zaczynamy mówić. Ale też święte, uciekając przed zagadaniem, może zawsze schronić się w księdze. Zauważmy na marginesie, że dla semiotyki, która nie zna źródłowo religijnego doświadczenia nierozróżnialności, a nawet żywi się i pyszni tą ignorancją, dostęp do „pisma świętego” jest na głucho zamknięty. Trudny do wyobrażenia mariaż etnograficznej hermeneutyki z semiotyką musiałby przypominać dialog niemego z głuchym.”

 

"Święte nawiedza świat „od strony” bycia, w ruchu różnicy ontologicznej. Nawiedza byt i musi się z nim spoufalać, ale nigdy nie przekracza granicy identyfikacji. Nie zastępuje tego, co jest. I opiera się podmianie przez byt. Być może nadaje mu osobliwy sens. Być może kaleczy język i powiela się w obrazkach. Zawsze jednak otwiera prześwit tego, co inne i inaczej niż byt. Inaczej – święte księgi i święte obrazy są niczym w świecie bytu. Tymczasem są i muszą być „tu” – niczym Nic.”

C. Wodziński, Archeologia sacrum (rec.: J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy), Principia XXXIV (2003), s. 19 i 26.

Cytując z kolei Kaczmarskiego: "Jaka z tego dla nas nauka?"

17:01, baatszeba , cytaty
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7